środa, 13 marca 2013

VIP area

Bałagan w lokalu osiągnął apogeum.
Śmy się z tatusiem zawzięli byli i towarzystwo przelokowali.
Pokój Ostrej jest teraz Klomszczela.
Sypialnia nasza, ach, ech, jest teraz Los Burdelos pod rządami miłościwiej nam panującej Siostrej Ostrej, a materac nasz kochany śmy sobie zapchali do komputerowego pokoju do kąta.
Salony opustoszały. Miejsce koszy z zabawkami, autków, traktorów, garażów, bujanych koniów i takich tam, zajął regał z książkami.

Ostra rozpoczęła urzędowanie od rozciągnięcia taśmy z napisem VIP AREA. Dobrze, że nie RESTRECTED AREA. Chociaż w jej przypadku, to jeden pies. I tak lepiej nie wchodzić. Pińć lampów równocześnie, radyjo ryczy, Ostra panuje.

W komputerowym pokoju jak w niebie: tylko książki, książki, książki, komp z głośnikami, subwoofer że pikawa aż się rwie i materac. I drzwi bez szybek i nalepka na nich: X FILES.
I wszyscy barłożą się na kupie.
Jakby sobie mać i tać chcieli skrzynkę browca, Floydów Pinków i siebie nawzajem zapodać - nie nada. Z salonu życie przeniosło się do komputerowego. 
Jakbyśmy sobie ten materac do piwnicy przepchali, to polezą za nami do piwnicy.
Jakbyśmy pod śmietnikiem zalegli, legliby tuż obok.
Może to w ogóle nie o nas chodzi, tylko o ten materac?
Nasączony substancjami jakimiś uzależniającymi jest czy coś... Bo że sikami, pawiantami, wodom z sokiem i kakałkiem, to jasne, ale substancje rzeczone raczej moc odpychającą mają, nie przyciągającą.
A, bo u nas to wszystko nie tak...

4 komentarze:

  1. czasem wystarczy przeczytać jeden wpis by zapisać w biblioteczce ulubione :)(w zasadzie to drugi wpis bo pierwszy na stronie macierzyństwa bez lukru) będę wracać :)

    OdpowiedzUsuń