Ruchliwa droga wiodąca ku sypialniom wielkiego miasta. Zbliża się piętnasta, naciskam pedał gazu, Ostra zaraz kończy lekcje. Moje zapędy formułowopierwsze studzi czerwone światło. I stoję. Przepustowość, że niech ją... Dwa samochody. Pyk. Dwa samochody. Pyk. Wreszcie docieram na wysokość kościoła. Po lewej rzeczony - oddziela go ode mnie pas ruchu w przeciwną stronę oraz pas zieleni - po prawej chodnik. Na chodniku starsza pani.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migawki. Pokaż wszystkie posty
środa, 26 lutego 2014
środa, 7 sierpnia 2013
Łopatka na pupie
Żar leje się z nieba.
Młódź buja w basenie.
Starsza młódź buja, bo młodsza na wodę popatruje niechętnie.
Młódź buja w basenie.
Starsza młódź buja, bo młodsza na wodę popatruje niechętnie.
wtorek, 2 lipca 2013
Kondon
Nareszcie wybraliśmy się do ZOO, żeby udowodnić Klomszczelowi, że bilki istnieją naprawdę. Przy okazji młody uwierzył w istnienie małp (Ciekawski George!), słoni, fok, węży i kondonów.
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Mały tolek
*
Że jeździ na odkurzaczu, kosiarce i kieruje nawet przy pomocy bułki kajzerki, to już wiem. Aż dnia pewnego powszedniego zaczął używać jako kierownicy... biszkopta. Że jak zapytam, które pojazdy lubi najbardziej, wymienia: abu i bubu vel siamolot i auto; kopalke, kosialke, badaj (tramwaj) i dzig, i lobleb (rower) to też już przyswoiłam. Ale na dniach do ekipy dołączył mały tolek. I tu żem siem zadziwiła, bo zdawało mi się, że wszystkie te bubu i abu, to jednakie są, a on mi nagle: tolek mały, tolek duziii i nieustannie woła "sibkooo, mama!, sibkooo!!!".
I mama, kierowniczka kierująca kierownicą pojazdu mechanicznego, daje po gazie. Głupia. "Sibkooo, mama!". Dobzie, że po mieście nie da się za sibkooo, dobzie. I że tolki nie zajeżdżają nam drogi - ani duzie, ani małe:)
I mama, kierowniczka kierująca kierownicą pojazdu mechanicznego, daje po gazie. Głupia. "Sibkooo, mama!". Dobzie, że po mieście nie da się za sibkooo, dobzie. I że tolki nie zajeżdżają nam drogi - ani duzie, ani małe:)
**
A potem śpiewa.
Sto lat, sto lat, niech zije, zije nam. A kto? Tata ojciec! A kto? Gablysia siostla! A kto? Mama Aga!
sobota, 25 maja 2013
Ciupka
1. Tataaa... a ciupkaaa?
I tata dziób w ciup i co to synku, co to ciupka, pyta.
A czas nie pyta - nie stoi.
Czas biegnie i nikt w pokoju nie wie, co to ta ciupka.
I tata dziób w ciup i co to synku, co to ciupka, pyta.
A czas nie pyta - nie stoi.
Czas biegnie i nikt w pokoju nie wie, co to ta ciupka.
Matka W. swoje wie - jakby ją kto do ciupki wsadził, jedzonko za pieniążki podatnika pod nos co dnia regularnie zapodawał i na spacerek w kółeczko wypuszczał, to by Matka w tej ciupce mogła urlop spędzić.
Tataaa... a ciupkaaa? Bubu?
Aaa... ciufka. Jasne, jasne. Tory trza rozłożyć na dywanie.
2. Siedzi w foteliku na tylnej kanapce i nadaje. Międli coś tam pod nosem i nagle słychać: klopka, dupa, dziewieńć, dziesieńć. Nie dość, że matematyk, to jeszcze klnie!
piątek, 15 marca 2013
Dja i pu
Klomszczel osobnikiem rachującym jest.
Szczególnie precyzyjnie obrachowuje substancje jadalne.
Wszystkiego, co policzalne życzy sobie mianowicie dja:
- dja biszkopty;
- dja kawałki jabłka;
- dja kostki czekolady;
- dja bułki.
Produkty ciekłe preferuje w ilości pu:
- pu talerza zupy;
- pu kubka herbaty
- pu kartoniku soczku;
- pu łyżki kaszki.
Pozostałe źre hurtem, kartonami, zgrzewkami, względnie garściami.
Smacznego Synu Klomszczelinu...
Szczególnie precyzyjnie obrachowuje substancje jadalne.
Wszystkiego, co policzalne życzy sobie mianowicie dja:
- dja biszkopty;
- dja kawałki jabłka;
- dja kostki czekolady;
- dja bułki.
Produkty ciekłe preferuje w ilości pu:
- pu talerza zupy;
- pu kubka herbaty
- pu kartoniku soczku;
- pu łyżki kaszki.
Pozostałe źre hurtem, kartonami, zgrzewkami, względnie garściami.
Smacznego Synu Klomszczelinu...
czwartek, 31 stycznia 2013
Wazon
Leżymy na dywanie pokotem.
Klomszczel kąsi Ostrą w... no, właściwie we wszystko po kolei: w rękę, w stopę, w udo...
- Klomszczelll, przestań! Co ty wąż jesteś??? - Matka W. interweniuje wychowawczo.
- Klomszczel, a jak robi wąż? - dopytuje pokąsana.
- Uuu... - wyje Klomszczel.
- No, co ty, ćmoku, wąż robi sss... - instruuje Ostra.
- A może robi, uuu..., skąd wiesz - jak jest... tego... nawalony, czy coś... - Matka W. jednak nie nadaje się na wychowawcę nowych pokoleń.
- No, może... - Ostrej włącza się głupawka. - I wychodzi z tego swojego wazonu... - Ostra naśladuje ruch kobry wytańcowywującej z kosza fakira - ...i robi se uuu... - teraz Ostra gibie się jak trzcina na wietrze.
Ale myśląca trzcina.
Uuu...
Klomszczel kąsi Ostrą w... no, właściwie we wszystko po kolei: w rękę, w stopę, w udo...
- Klomszczelll, przestań! Co ty wąż jesteś??? - Matka W. interweniuje wychowawczo.
- Klomszczel, a jak robi wąż? - dopytuje pokąsana.
- Uuu... - wyje Klomszczel.
- No, co ty, ćmoku, wąż robi sss... - instruuje Ostra.
- A może robi, uuu..., skąd wiesz - jak jest... tego... nawalony, czy coś... - Matka W. jednak nie nadaje się na wychowawcę nowych pokoleń.
- No, może... - Ostrej włącza się głupawka. - I wychodzi z tego swojego wazonu... - Ostra naśladuje ruch kobry wytańcowywującej z kosza fakira - ...i robi se uuu... - teraz Ostra gibie się jak trzcina na wietrze.
Ale myśląca trzcina.
Uuu...
poniedziałek, 14 stycznia 2013
Piciapicia
*
O godzinie strasznej, ciemnej, ponurej, zimowej... wiadomo-której-z-grubsza, pater familas dymają do kuchni po niamniam i piciepicie.
Donoszą.
I mówią ku swemu synu Klomszczelinu, kładąc na półce nad łóżkiem:
- Tu masz magazyn. W każdej chwili se może pobrać.
I buch w podusię i kołderka na głowisię. Pater, znaczy, bo synu Klomszczelinu niamniam...
**
- Mama nianmniam?
- Nie, mama śpi...
- Nie niamniam???
- Nie niamniam.
- Piciapicia?
- Nie, mama śpi...
- Aaaa...
- O, aaa... właśnie, synu Klomszczelinu, aaa...
- A, nieee, garrraż, myjnia, bubu niamniam. Mama niamniam?
- Nie, mama... no, nie, już nie śpi...
O godzinie strasznej, ciemnej, ponurej, zimowej... wiadomo-której-z-grubsza, pater familas dymają do kuchni po niamniam i piciepicie.
Donoszą.
I mówią ku swemu synu Klomszczelinu, kładąc na półce nad łóżkiem:
- Tu masz magazyn. W każdej chwili se może pobrać.
I buch w podusię i kołderka na głowisię. Pater, znaczy, bo synu Klomszczelinu niamniam...
**
- Mama nianmniam?
- Nie, mama śpi...
- Nie niamniam???
- Nie niamniam.
- Piciapicia?
- Nie, mama śpi...
- Aaaa...
- O, aaa... właśnie, synu Klomszczelinu, aaa...
- A, nieee, garrraż, myjnia, bubu niamniam. Mama niamniam?
- Nie, mama... no, nie, już nie śpi...
czwartek, 3 stycznia 2013
Niepłciowy
*
Tony książeczek oraz czasopism dla najmłodszych, które Ostra zachomikowała na pamiątkę po dzieciństwie własnym, wykorzystywane są właśnie w ramach dzieciństwa Klomszczela.
Tony książeczek oraz czasopism dla najmłodszych, które Ostra zachomikowała na pamiątkę po dzieciństwie własnym, wykorzystywane są właśnie w ramach dzieciństwa Klomszczela.
Bez względu na bohaterów rzeczonej lyteratury, wszelkie stworzenia od zwierzątek, przez gadające koparki, śpiewające traktorki przez humanoidy (-ów?) po ludziów, nie mają oznak przynależności płciowej. W sensie: pierwszorzędnych cech płciowych. Aseksualność posunięta jest ad absurdum i czasem doprawdy trudno domyślić się, co zacz: samczyk czy samiczka.
I Ostra się wkurza.
Oglądają z Maltretorem jakowąś baję i Ostra komnetuje z niesmakiem:
- Ten miś, mama, to jakiś taki niepłciowy...
**
W ramach kołslipingu następują komplikacje: Klomszczel śpi w poprzek łóżka i kopie po oczach. Kiej przywali, gałki oczne zapadają się w głąb, albo wyskakują człowiekowi z czachy i turlają się po podłodze...
Zrywa się więc Ostra skopana po oczach i zapodaje bratu:
-Uważajjj jak śpiszszsz...!!!
wtorek, 27 listopada 2012
Doręczycielom mówimy: nie!
*
A żeby te Mikołaje, Gwiazdki i innych doręczycieli...
A żeby te Mikołaje, Gwiazdki i innych doręczycieli...
Skrzynka pocztowa zasypana gazetkami reklamowymi okolicznych super- , hiper- i megamarketów.
Siostra Ostra wczytuje się w zachęcające oferty.
Mamooo, tszy czekolady w cenie dwóch - tylko 9,99! Allle odjazd! Kupiszszsz...?
O, o , o... lalka, taka duża z włosami, co mówi! Tylko 99,90! Kupiszszsz...?
Albo patsz: z Monster High taki pjórnik... allleee... kupiszszsz mi?
Matka W. próbuje skierować uwagę Ostrej Siostrej na jakiś wątek poboczny:
- Ty, patszszsz, tu Biedronkę budują. A myśmy się tyle zastanawiały, co to będzie... Widziszszsz?
Ostra odrywa od gazetki wzrok mętny i zmulony:
- No, faktycznie... ale wracając: tszy lizaki w cenie... ja cieee! kupiszszsz...?
**
Ostra Siostra z koleżanką omawiają kwestie egzystencjalne:
- A mój tata jedzie jutro o piątej rano do Warszawy.
- A mój też jedzie.
- Do Warszawy?
- Nie, do Poznania?
- A co ten twój tata właściwie robi, bo nie wiem...?
- No pracuje.
- Ale co robi w tej pracy: pisze? Wykłada?
- Nie, samochody zmienia. Ostatnio jeździmy mercedesem.
PS tata koleżanki jest przedstawicielem firmy farmaceutycznej...
czwartek, 8 listopada 2012
Jadłospis
Przystawka
- Mamooo jaki on jest gupiii. Normalnie, pacz, nienormalny jakiś! On z podłogi je; pacz mamooo - co on je??? co on je??? Co on ma w buziii??? No, Komszczelll - co ty jeszszsz???
- Jaja.
A biszkopty źre. Z podłogi. Wczoraj przeżute. Wczoraj wyplute. Dzisiaj oddrapane.
Danie główne
- Nie gryśśś mnie Klomszczeeel! Mamooo, on mnie gryzie w twaszszsz!!! No, weśśś... Auuu...
- A co mu robiłaś?
- Przytulić go chciałam, a on mi wbił zęby w policzek!
- Klomszczel, nie wolno!!! Kogo ty gryziesz, gadzino???
- Aaba, Aba, Aba!
Deser
- A po co ty go urodziłaśśś?
- A, tak dla jaj...
- Aaaa...dla jaj. No to trzeba było od razu mówiććć...
- Mamooo jaki on jest gupiii. Normalnie, pacz, nienormalny jakiś! On z podłogi je; pacz mamooo - co on je??? co on je??? Co on ma w buziii??? No, Komszczelll - co ty jeszszsz???
- Jaja.
A biszkopty źre. Z podłogi. Wczoraj przeżute. Wczoraj wyplute. Dzisiaj oddrapane.
Danie główne
- Nie gryśśś mnie Klomszczeeel! Mamooo, on mnie gryzie w twaszszsz!!! No, weśśś... Auuu...
- A co mu robiłaś?
- Przytulić go chciałam, a on mi wbił zęby w policzek!
- Klomszczel, nie wolno!!! Kogo ty gryziesz, gadzino???
- Aaba, Aba, Aba!
Deser
- A po co ty go urodziłaśśś?
- A, tak dla jaj...
- Aaaa...dla jaj. No to trzeba było od razu mówiććć...
poniedziałek, 17 września 2012
Obraz kontaktu
Ale tatooo...dlaczego ci nie moge zdjęcia zrobić.
Bo nie.
Zmięty jak wczorajsza gazeta pater familas zalega na kanapie, no nie róppp mówieee...
Bo nie.
Zmięty jak wczorajsza gazeta pater familas zalega na kanapie, no nie róppp mówieee...
Ale tatooo, ja nie mam nawet obrazu kontaktu! Ostra gmera w smartfonie i tuli go czule. Tatusia by tak nie tuliła. Mamuni - bynajmiej. Smartfona - zawsze. Tylko mi telefonu nie ruszszszaj... Mamo Klomszcza weśśś, bo mi ruszaaa...
No, rusza.
Ostatnio wszystko rusza.
Na stół włazi i tańczy kankana.W talerzu grzebie i kąski co lepsze wyżera. W pręta se leci. Buja. A rechoce jak dziki.
Ale mamooo...
Ale taooo...
Ale czad.
piątek, 3 sierpnia 2012
Atawizm
*
Przedburzowy zawias.
Ostra przelewa się po lokalu jak ameba i jęczy.
To przywali bioderkiem w róg stołu (zabezpieczony wszakże silikonowym ochraniaczem na okoliczność Klomszczela), to na ból głowy ponarzeka.
Siada na kanapie obok mamusi i z niesmakiem przygląda się swoim łydkom.
- Mamooo...a mi włosy rosną...Po co??? Mam se nogi ogolić?
- No, atawizm taki, nie poradzisz. Nie gol, cieniutkie takie, prawie nie widać.
Ostra duma dłuższą chwilę i na dźwięk nadciągającej burzy wtula się w swą mać:
- Do dupy dzień: to biodro i głowa, i jeszcze ten atawizm...
**
Ostra buja w ogródku z koleżankami.
Klomszczel buja wraz - a, co: som laski, jest zabawa.
Bryluje.
Zza okna dobiega krótka lekcja poglądowa na temat: "Gdzie Klomszczel ma rączkę/nóżkę/brzuszek".
Odwołana na obiad Ostra donosi, co następuje:
- Mamooo...a klomszczel jeszcze teraz w ogródku pokazuje różne części ciała!
Wyobraźnia matki zaczyna pracować na zwiększonych obrotach.
Klomszczel w czarnych okularach, kapeluszu i prochowcu grasuje po parku ... - ech, lekarza matce, lekarza!!! Upał rzuca sie na musk...
poniedziałek, 30 lipca 2012
Wybrzydna
*
Ostra opowiada o zwyczajach babcinego kota.
- A, bo jak babcia daje Madzi kromkę z masłem, to Madzia zlizuje samo masło. Taka w y b r z y d n a jest!
**
Ostra opowiada o zwyczajach babcinego kota.
- A, bo jak babcia daje Madzi kromkę z masłem, to Madzia zlizuje samo masło. Taka w y b r z y d n a jest!
**
Pierwszy budzi się Klomszczel. Siada na środku barłogu i oblookuje komu palec w oko, komu łokieć pod żeberko, komu na łeb książkę z półki.
Czai.
Nagle zza okna dolatuje szczekanie psa.
- Łałał! Łałał! - emocjonuje się Parówienny.
Ostra otwiera jedno gałe i cedzi półtomna:
- Łałał, łałał ... - widzisz Klomszczy, fszyscy zeszli na psy...
I tnie komara dalej.
sobota, 28 lipca 2012
Obecnie
*
Sobotni poranek.
Sobotni poranek.
Reszta stada szykuje śniadanie, ja - poleguję na kanapie i lookam spod przymkniętych powiek, zali wżdy interwencja nastąpić nie powinna.
Tatuś produkują sałatkę grecką. Sok z pomidorów ciecze onemu przedramieniem i z łokcia skapuje na podłogę. Ostra zrywa z emfazą papierowe ręczniki, celem wytarcia podłogi i strofuje tatusia:
- Ojcze mój przedwieczny, kapie ci!!!
**
Środek dnia.
Cóś tam gmeram w łazience.
Klomszczel znika mi z pola widzenia.
- Ostraaa, jest tam z tobą Klomszczel? Co robi?
- Obecnie gryzie mnie w tyłek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
