Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słownik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słownik. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 stycznia 2013

Zjeb i ziul

Klomszczelowi w sposób skokowy poszerza się (pogłębia...?) słownik czynny.
Od niedawna mieszkają z nami zjeb i zdzis. 

Nie, nie - nie, że Matka W. zatrudniła firmę ochroniarską, która rękami swych pacyfikatorów pacyfikuje Klomszczela skaczącego z wysokości, wpełzającego w ciasności i pikującego ku głębokościom.

Zjeb, to zebra.
Zdzis, to lis.

Do wesołej kompanii należą też ziul i bób.

Ziul, to żółw.
Bób, to bóbr.

Matce W. szczególnie działają na wyobraźnię zjeb z ziulem (żulem?).
Jakby mało było w lokalu jednostek zrytoberetych: tylko nam zjeba z ziulem brakowało!
Z roztkliwieniem wspomina Matka W. czasy swej młodości durnej i jurnej, kiedy to brylowała między zjebami i ziulami stacjonującymi w miasteczku studenckim. Kiedyż to było... Najstarsze zdzisy nie pamiętają! A teraz Matka W. porządna jest wielce, ziulów raczej unika, tylko te zebry jej jakoś po życiorysie mykają niebacznie. I wcale ich Matka W. nie pacyfikuje, wcale...

sobota, 29 grudnia 2012

Aja

Zgodnie z przewidywaniami, rozwój mowy Klomszczela gwałtownie podgalopował, kiedy rzeczony zapisany został do placówki zwanej żłobasem.
Zaczęło się od konieczności nazwania takiej pani dziwnej, co kobieta - a nie mama. Kobieta - a nie mama!!! Rozumicie: inne jakieś kobiety som! No, bo siostra, to przecież nie kobieta, tylko siostra. Ostra.
I wyartykułował był Klomszczel słowo "ciocia".
Zaraz potem do słownika trafiły "dzieci" ze szczególny uwzględnieniem pewnej Ali, wymawianej jako "Aja".  
I tak oto Matka W. zapytowuje syna swego Klomszczelego: kochasz mamusię? - nenenene...; kochasz tatusia? - nenenene...; kochasz Siostrę Ostrę? - nenenene... No, to kogo kochasz, docieka mać, kogo? Aja! - pada rezolutna odpowiedź. Aż raz poprosiła Matka W. o okazanie Aji przy okazji poboru Klomszcza  z placówki. No, coszszsz ona ma, ta Aja, czego matka nie ma??? No, ma... wszystko: dużo lat mniej, oczęta niebieskie, włosięta jako pszeniczne kłosy. Ech...

W okolicznościach grudniowo-prezentowych, Klomszczel zaopatrzony został w hurtową ilość zabawek o przeznaczeniu samcowskim.
I nauczył się mówić: "garaż". Nie żadem tam galaż czy gajaż - garaż. Niemal słychać to r - nieco gardłowe i przymulone, ale r! Matka W. wpadła w panikę - znamy się na takich! Kiedy doświadczą  siły głoski r, będzie ciężko. Aż strach pomyśleć, w jakim następnym słowie Klomszczel r wykorzysta...
Do garażu dołączyła "myjnia".
Czekamy na rozwój sytuacji.

Do Aji zaś dołączył "Staś". Nie w sensie, że konkurencja, bo w roli konkurencji występuje Bartuś, którego imienia Klomszczel na głos nie wypowiada, wiadomo - licho nie śpi. Staś, to ukochany kolega.

Matka W. doczekać się nie może, kiedy Klomszczel wypowie zdania: "Mamo kochana, oto zabieram Stasia i Alę, zamykamy się w moim pokoju i przez pięć godzin będziemy się w ciszy i spokoju bawić garażem i myjnią. Nie musisz do nas zaglądać. Nie będziemy się lać, płakać, kopać ani gryźć".

I żeby to wypowiedzenie szybko nastąpiło.
Bo jak Klomszczel wypowie zdania owe lat fafnaście mając, to mu się Matka W. zamknie z Ają i Stasiem, to mu się zamknie...

sobota, 13 października 2012

Zdanie wielokrotnie złożone wulgarne

Tumok, the bill (debill - ty debilluuu...), gupek, idijota - eufemistyczne synonimy terminu "brat mój ukochany malutki" używane nałogowo przez Ostrom Siostrom. 

Pszykłady zastosowania:

1. Jako imperatyw kategoryczny:

 Nie fchoććć mi tuuu debillluuuu! Mamooo weśśś go natchmiast!

2. W trybie oznajmującym:

No, pacz mamo, jaki gupek - napchał se chleba do buzi, a teraz pluje na podłoge!

3. W wersji  pytanie egzystencjalne:

No, co ty - tumok jakiś jesteśśś?

4. W funkcji fatycznej:

Eee...ty, idijoto, pooglądamy se bajke? Nie, no weśśś. No, idijoto...

Uwagi:
Maltretor Doktor dyplomatycznie milczy ewentualnie znacząco się uśmiecha. Zachodzi obawa, że kiedy przemówi pełnym zdaniem, będzie to zdanie wielokrotnie złożone wulgarne.

sobota, 21 kwietnia 2012

Noł

Nie - po ludzku: nie. Jako maltretoralium: tak, nie, nie wiem.

Złapała nas gadzina na te plewy, oj złapała...
Że taka kumata.

-Będziesz jeszcze jadł?
-Nie.
-No,to nie. Idziemy myć dziób.Wysiadka z fotelika.
A głodny.

-Klocka zmontowałeś?
-Nie.
-To ubieramy się na spacerek.
A zmontował.
Pantofle tatusia już prawie dobre, nie...?
Że hoho...

Rozmawiał człowiek jak ze starym i się cieszył jak głupi.

Aż nagle, ktoś wpadł na pomysł, żeby gada przepytać konkretnie.

-A ty jesteś Kajtuś?
-Nie.
-A mamusię masz?
-Nie.
-A siostrę swoją kochasz?
-Nie. (hmm...)
-A lubisz kotki?
-Nie.
-A to tatuś jest, tak?
-Nie.

I każde 'nie' inaczej wypowiadane: twarde, krótkie, dobitne, przeciągłe, mięciutkie, poirytowane, dezaprobaty pełne...

Jeszcze na początku było 'ne' - teraz już cudnie zmiękczone 'nie'.

Asertywny znaczy.

niedziela, 18 marca 2012

Onomatopeja

Jak  do tej pory Maltretoralia nie są zbyt liczne


  1. Tata. Tatatatataaaa...Tatata. Tata. Tatatatatatatata. Tata. Nieustanie. Na dźwięk każdego dzwonka. Pukania do drzwi. Upadającej na podłogę łyżki. Klaksonu. Kończącej pracę zmywarki. Wirującej pralki. Klikających klawiszy laptoka....Nieustannie. Nawet śpiąc, słyszy Maltretor jakieś dźwięki tatatatatę na myśl przywodzące. Widok wart jest mszy: śpi gadzina na żabę, czyli na brzuchu z rozwalonymi na boki giczami, gdy nagle nadchodzi SMS sygnalizowany charakterystycznym nokiowym dźwiękiem. Parówienny podrywa łepetynę: tatatatataaa...i plack na dziób, śpi dalej.
  2. Mama. Czasem. Kiedy nie ma taty.
  3. Aba - siostra, znaczy. Rzadko, kiedy akurat niczego Abie nie wydłubuje bezgłośnie, a wydłubywać zamiaruje, celem przypodobania się.
I ostatnio:

AŁAŁAŁ - po ludzku: pies. Jako Ostracyzm: siapa.

ETYMOLOGIA: pod sklepem staliśmy i pies też stał tam. I się miotał. I szczekał. I mamusia mówi do Maltretora: patrz synku jak ten piesek hałasuje. Rałałałał, rałałałał, wrrr... A Maltretor: ałałał, ałałał. I tak zostało.

KLASYFIKACJA WG SŁOWNIKA TERMINÓW LITERACKICH: onomatopeja

Widok Parówiennego w spodenkach na szelkach pędzącego drogą i jazgoczącego ałałałał, ałałałał.... - bezcenny.


środa, 14 marca 2012

Tomorrow never dies

Dziś określenia czasu stosowane przez Siostrę Ostrą.

Zarasss... - po ludzku: zaraz. Jako Ostracyzm: chyba cie pogieło, ani mi sie śni wiadomo co ruszać.

Juszsz ... - po ludzku: już. Jako Ostracyzm: never; over my dead body.

Za chwile... - po ludzku: za chwilę. Jako Ostracyzm: do kilku dni; po kilkunastu rodzicielskich interwencjach okraszonych słowami uznawanymi powszechnie za niekoniecznie pedagogicznie motywujące.

Po bajce - po ludzku: po bajce (filmie). Jako Ostracyzm: kiedyś; w bliżej nieokreślonej przyszłości; baju, baju...

Po śniadaniu/obiedzie/kolacji - po ludzku: jak zjem. Jako Ostracyzm: czekaj tatka latka.

Rano - po ludzku: rano. Jako Ostracyzm: nigdy; zapomnij, do rana ci przejdzie.

Jutro - po ludzku: jutro. Jako Ostracyzm: tomorrow never dies...

Jak mi kupisz/dasz/pozwolisz - po ludzku: ponegocjujmy kiedy. Jako Ostracyzm: kiedy tylko wyjęczę to, o co mi chodzi, w przeciwnym wypadku:  ani mi się śni; sami se róbcie.

Jak wróce od koleżanki - po ludzku: jak wrócę od koleżanki. Jako Ostracyzm: jak mnie zmusisz.

Nigdy - po ludzku: nigdy. Jako Ostracyzm:  najszybciej ja mi się uda; zanim dostanę karę.




środa, 29 lutego 2012

Especially for You

Specjalnie- po ludzku: niechcący, niezamierzenie, przypadkiem, w innym celu, nieplanowo;
                   także: jakoś tak wyszło, nie to miała/em na myśli, nie chciała/em.

Większość rodzicielskich i braterskich poczynań względem Siostry Ostrej poczynana jest specjalnie.

Pszykład pierwszy:
podczas sprzątania na środek pokoju wytaczany jest odkurzacz. Po wykonaniu przez matkę szeregu czynności mających na celu doprowadzenie pokoju do stanu względnej używalności, odkurzacz przejmuje Klomszczel i zaczyna oń chodzić
(patrz: o auto, krzesło chodzić http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/chodzik-wasciwy.html). 

Przemieszczająca się z prędkością światła Siostra O. potyka się o wzmiankowany sprzęt AGD, który, z racji sadystycznych inklinacji wszystkich członków i członkiń rodziny, rozstawiony został tu specjalnie, celem eksterminacji Siostry O. 

Pszykład drugi:
po zakupach w wieeelkim sklepie odbywa się wnaszanie siatek z w/w do lokalu mieszkalnego i włanczanie świateł, żeby w/w przepchać w lokalu głąb. Siatki, znaczy ikeowe niebieskie sizalowe (?) wory o pojemności przegłodzonego słonia, stoją w widocznym miejscu. Do lokalu wpadywuje Siostra O. niosąca w garści zgrzewkę srajtaśmy, żeby się nie przedźwigać, i natychmiast wchodzi w kolizję z siatkami, które porzucono tu specjalnie, celem obrzydzenia i tak paskudnego życia Siostrze O.

Wybrane czynności wykonywane specjalnie i złośliwie

  • stawianie szklanek z napojami za blisko klawiatury komputera, rozłożonych na stole papirów itp.celem wylania tychże przez Siostrę O, co z kolei umożliwia matceojcu wykonanie czynności werbalnych zwanych opiepszem;
  • nalewanie do michy za gorącej/za zimnej zupy celem przyczynienia się do zejścia z głodu i tak niewiele kuszającej Siostry O.;
  • kazanie się kąpać przed dobranocką;
  • kazanie odrabiać zadanie;
  • kazanie ćwiczyć na gitarze;
  • kazanie spać;
  • kazanie wygłaszane monotonnym głosem półprzytomnej/nego matkiojca celem ustrzeżenia Siostry O. ode złego;
  • wszystkie inne nieuwzględnione powyżej.
Siostra Ostra gruba ryba jest...:)





sobota, 25 lutego 2012

Siapa i kuta

Siapa - po ludzku: pies.

Termin ze słownika Siostry Ostrej, z czasów, kiedy zaczynała kumać, że te tekturowe cosie na podłodze to książki są, a te tam malunki - zwierzęta, po ichniemu: źwierzymcia.
Siapa trzymał się długo i skutecznie; po dziś dzień obecny w słowniku rodzinnym wszystkich pokoleń. Ostatnio wypływa na powierzchnię, gdyż ponieważ z książkami zaczyna obcować Doktor Maltretor i, wiedziony niezawodnym rodzinnym instynktem, puka paluszkiem w strony przedstawiające siapy i kuty.

Kuta - po ludzku: kot.

Jak wyżej. 
Kuta na cztery łapy pozostaje Siosta Ostra do czasów obecnych; rzec można nawet, że jest coraz bardziej kuta, kutsza, znaczy i jak tak dalej pójdzie, osiągnie enty stopień wtajemniczenia i będzie najkutsza. Po ludzku: była, jest i będzie kuta na cztery łapy i na nie zawsze spadywać będzie jak ten kuta, kot, znaczy.

 

sobota, 4 lutego 2012

Tforzę


Postanowiłam zostać malarkom.
Mamusia mówi, że tforzyć to ja umiem...
Mówi, na ten przykład: oj, córcia, znów coś tforzysz...i zawiesza na mnie zawiesiste sfe spojrzenie. Przynajmniej mamusia kuma, że mam artystycznom dusze i sie w tym skostniałym społeczeństwie dusze. Może bede epatować filistróf swom sztukom, kto wie, kto wie...