wtorek, 3 stycznia 2012

Z pamiętnika Doktora Maltretora (7)

Nigdy nie podejrzewałem, że porosnę aż taki przystojny. Wiem, wiem - każden jeden facet tak o sobie myśli, ale ja nie myślę - ja naprawdę jestem. Znaczy myślę, ale nie o tym, że jestem powalająco przystojny.
Myśli moje zaprząta ostatnio konsumpcja. Bo ja lubię kuszać, a że gabaryty odziedziczyłem po mamusi, to i nie mam tendencji do tycia i mogę kuszać jak leci. Mamusia dba tylko, żebym młócił produkty zdrowe, a ja młócę.  Siostra moja, Ostra, ta wietrzna istota, mogłaby nie kuszać wcale. Ale my z mamusiom żerujemy całe dnie na czym się da. 
Pod choinkę kupił mi tatuś taki mega traktor z przyczepką. Nośność sprzęta: do 60 kilogramów. No i teraz mamusia mnie wozi na tej przyczepce, sama siedzi na traktorze i pomykamy po lokalu. Cieszy się mamusia strasznie, bo może sobie siedzieć i odpychać się tylko nóżkami. Realizuje w ten sposób mamusia postulat "wszystkie kobiety na traktory", cóż, że po niewczasie... Ważne, że. 
Razem ważymy może ze 3/4 tych zalecanych kilogramów, więc nie ma obawy, że se traktor sprasujemy. Swoją drogą, gdybym wiedział, że mamusia tak lubi traktory, to bym tatusiowi powiedział przed Gwiazdką, żeby mamusi też taki kupił, a nie jakieś mazidła do paszczy i książki. Książek ma już mamusia tyle, że nogi gdzie nie ma w lokalu postawić, do łóżka wejść trudno, nawet stół cały zarzucony. Ja rozumiem - jedna, dwie, sto nawet... ale tyle??? Po co to komu? I siedzi mamusia i czyta nawet w wannie i na ... no, na kilblu czyta, gotuje i czyta (w garnku gmera, rozumicie, i czyta!), mię zabawia i czyta. Dewiancja jakaś. A jakby mamusia miała swój traktor, to może by się zajęła jakimiś ćficzeniami fizycznymi.
Obiecuję sobie w nowym roku zadbać o kondycję fizyczną mamusi. Może jak będzie więcej biegać za mną po lokalu (bo ja już biegam!!!), to jej się polepszy...

1 komentarz: